o projekcie
archiwum historii mówionej
kolekcje
kontakt
o muzeum emigracji w gdyni
wyszukiwarka
A A wersja kontrastowa
+dodaj swoją historię
Zdzisław G. Rutkowski, Wszystko zaczęło się od Beatlesów...

 

Zdzisław G. Rutkowski urodził się w 1954 roku w Niemodlinie. Na początku lat 80. studiował na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu i pracował w firmie budowlanej. Wydarzenia Sierpnia '80 sprawiły, że wstąpił w szeregi działaczy "Solidarności". Z Polski wyemigrował dokładnie rok później - w sierpniu 1981 roku.

Pierwsze miesiące emigracji Zdzisław G. Rutkowski spędził w Austrii w obozie dla uchodźców w Traiskirchen, gdzie otrzymał status osoby bezpaństwowej. Potem został skierowany do wioski Zichau, gdzie oczekiwał na przyznanie mu kraju emigracji. W połowie lutego 1982 roku Zdzisław G. Rutkowski wyjechał z Wiednia do Nowego Jorku. W Stanach rozwoził jedzenie, pracował w fabryce produkującej narzędzia, sprzątał. W Nowym Jorku poznał swoją przyszłą żonę Ewę i podjął studia informatyczne w Albert Merrill School na Manhattanie. Dzięki ukończonej amerykańskiej szkole wyższej i determinacji Zdzisław G. Rutkowski zdobył pierwsze zajęcie jako programista komputerowy. W zawodzie pracuje do dziś.

W latach 80. Zdzisław G. Rutkowski był zaangażowany w życie polonijne i pomoc Polsce pod komunistycznymi rządami. W 1986 roku dostał propozycję wolontariatu w Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej (PSFUC) - organizacji finansowej pomagającej polskim emigrantom w wypracowaniu historii kredytowej. W połowie lat 90. został wybrany na prezesa tej instytucji. W Unii Kredytowej Zdzisław G. Rutkowski zasłynął jako osoba silnie wspierająca Polaków w ojczyźnie - wspomagał odbudowę spalonego Teatru Polskiego we Wrocławiu, a także wysyłał pomoc materialną i finansową do domów dziecka na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie.

Dziś Zdzisław G. Rutkowski mieszka z żoną Ewą w Westchester.

wspomnienia
Wszystko zaczęło się od Beatlesów...
Nadchodzi Solidarność
Wyprawa w nieznane
America, America...
Praca od podstaw
Opuściłem Polskę, ale Polska nigdy mnie nie opuściła
Tyle jesteś wart, ile możesz uczynić innym
Konkluzja. Co dalej? Wracać czy nie wracać?
galeria